// 15 000 wyszkolonych kierowców

Blog

Tętno u osób nieprzytomnych a wytyczne Polskiej Rady Resuscytacji

Docierają do mnie sygnały że zarówno w pytaniach egzaminacyjnych, jak i podczas szkolenia w zakresie udzielania pierwszej pomocy na kursach prawa jazdy, wskazuje się konieczność sprawdzania tętna u osób nieprzytomnych celem rozpoznania zatrzymania krążenia i oddychania.

Polska Rada Resuscytacji w oparciu o wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji co 5 lat uaktualnia zasady udzielania pierwszej pomocy. Ma to na celu wypracowanie najprostszych, możliwych do wykonania przez wszystkie osoby, nawet bez przygotowania, czynności ratujących życie człowieka w sytuacji zagrożenia. Metody udzielania pomocy przedmedycznej wpajane przed laty podczas lekcji przysposobienia obronnego i innego typu szkoleń, są już nieaktualne. Dobrym rozwiązaniem jest samokształcenie lub doszkalanie. Niestety, najczęściej, ze względu na braki czasowe, większość osób odpuszcza to sobie będąc nieświadomymi  zmian dokonujących się w tym zakresie w oparciu o nowe przekonujące badania  naukowe.

Wytyczne Polskiej Rady Resuscytacji z roku 2010 w rozdziale 2 w punkcie „Rozpoznawanie zatrzymania krążenia i oddychania” mówią:

„Sprawdzanie tętna na tętnicy szyjnej (lub innych tętnicach) nie jest dokładną metodą potwierdzania obecności lub braku krążenia, i dotyczy to zarówno ratowników bez wykształcenia medycznego, jak i personelu medycznego”.

Dlatego Rada określając podstawowe zabiegi resuscytacyjne nie umieszcza wśród działań ratowniczych sprawdzania tętna, a ponadto stwierdza, że:

„Przerwy w uciskaniu klatki piersiowej (np. w celu oceny rytmu serca lub badania tętna) drastycznie obniżają przeżywalność”

Każdy człowiek ma tętno nie tylko w tętnicach. Jest ono również wyczuwalne (słabo, ale jest) w opuszkach palców ratownika. Osoba udzielająca pomocy może odczytać je jako tętno osoby poszkodowanej i nie podjąć koniecznych działań. Jak zawodne jest badanie tą metodą ujawnił drastyczny przypadek, który miał miejsce w Warszawie kilka lat temu, gdzie wezwany lekarz, z doświadczeniem (nie ratownik medyczny), nie wyczuwając tętna u poszkodowanego, nie podjął resuscytacji stwierdzając zgon. Dopiero podczas oględzin miejsca wypadku funkcjonariusz policji zauważył, że potencjalny nieboszczyk poruszył ręką i dopiero wtedy podjęto właściwe czynności. Dzięki temu przeżył, ale niestety ze względu na zbyt późne podjęcie RKO – resuscytacji krążeniowo oddechowej będzie miał problemy zdrowotne do końca życia.

                                                                                         Jan Szumiał